Historia produktów higieny intymnej dla kobiet rozpoczęła się stosunkowo niedawno. W dziewiętnastym wieku w podręcznikach kroju pojawiły się instrukcję jak samodzielnie wykonać podpaskę. Krok po kroku opisywano, jak z materiału uszyć wkładkę a potem umieścić ją w "kopercie" z materiału. Kobiety, aby zatroszczyć się o swoją higienę w czasie okresu musiały własnoręcznie szyć sobie podpaski, niektóre z nich wyszywały nawet na nich swoje inicjały. Podpaski te nie były jednorazowego użytku, więc po użyciu podpaskę prano w domu.
Pierwszą jednorazową podpaskę wynaleziono w czasie I Wojny Światowej czyli ponad 80 lat temu. Pielęgniarki opatrujące żołnierzy zauważyły niezwykłą chłonność bandaży z miazgi drzewnej i zaczęły używać je w trakcie okresu. Po zakończeniu wojny rozpoczęła się masowa produkcja jednorazowych podpasek, niestety nie wszystkie kobiety mogły sobie na nie pozwolić. Przez wiele lat produkowano je z gazy, waty i ligniny. Trudo w tym przypadku mówić o pełnej ochronie i wygodzie, skoro pierwsze podpaski jednorazowe miały ok.dwóch i pół centymetra grubości. Ogromnym mankamentem pierwszych podpasek było ich mocowanie do bielizny. W tamtych czasach nie było bielizny takiej jaka jest teraz co skutkowało tym, że podpaski musiały być mocowane na specjalnych pasach lub czymś w rodzaju „szelek”.Mimo niedoskonałości pierwszych podpasek wprowadzenie ich na rynek stanowiło ogromny postęp dla higieny intymnej. Kolejnym produktem higieny intymnej kobiet są tampony, które wprowadzono na rynek amerykański w 1930 roku, a trzy lata później można było je dostać także w Europie. Przez wiele lat od pojawienia się tych produktów na rynku niewiele zmieniało się w ich konstrukcji. Dopiero w 1973 roku po raz pierwszy przy produkcji zastosowano przylepiec, aby utrzymać podpaskę na miejscu, a prawie dziesięć lat później zaczęły pojawiać się bardziej zaawansowane technologie: „sucha” siateczka, skrzydełka, bardzo chłonny wkład. Początkowo nowinki techniczne wprowadzane do podpasek i tamponów spotykały się z obawami kobiet, ale z czasem zostały zaakceptowane i w dzisiejszych czasach już nikt nie wyobraża sobie rezygnacji z cienkich 3-milimetrowych podpasek z granulkami, skrzydełkami i przylepcami na zwykłej bieliźnie na korzyść uszytych ręcznie na szelkach bez skrzydełek i przylepców o ponad dwóch centymetrach grubości.
Tampony pojawiły się na rynku prawie osiemdziesiąt lat temu. Dopiero po dłuższym czasie wyszły na światło dzienne związki między ich używaniem a śmiertelną niekiedy chorobą zwaną Syndromem Szoku Toksycznego (TSS), która dotyka niemal wyłącznie kobiety w czasie menstruacji. Dokładna przyczyna jej wystąpienia do dzisiaj nie jest znana, choć pojawiają się opinie o wpływie surowców zawierających zanieczyszczenia. W tamponach znajdują się bardzo często środki chemiczne. Wśród nich znajdziemy furany i dioksyny oraz pestycydy stosowane przy uprawie bawełny, która jest głównym materiałem stosowanym w produkcji tamponów. W przeszłości tampony były produkowane wyłącznie z włókien sztucznych, ale od czasu skandalu związanego z Syndromem Szoku Toksycznego, syntetyki zostały wycofane z rynku, co jednak tylko ograniczyło ryzyko wystąpienia choroby. W dzisiejszych czasach do produkcji tamponów używa się bawełny lub mieszanki bawełny i sztucznego jedwabiu, a także miazgi drzewnej przetwarzanej metodami chemicznymi, które sprawiają, że tampony pełne są najbardziej toksycznych substancji. Głównym czynnikiem zwiększającym ryzyko wystąpienia choroby jest bielenie tamponów chlorem, co robi się tylko ze względów estetycznych. Podczas procesu bielenia stykają się one z ponad tysiącem związków chemicznych, a wielogodzinny, ścisły kontakt tamponu z błoną śluzową powoduje przenikanie toksyn do organizmu.
Proces bielenia wykorzystywany jest także przy produkcji innych środków higienicznych (chusteczki higieniczne, pieluchy, papier toaletowy) sprawia, że podczas ich używania człowiek wciera z swoje ciało substancje, które powodują obniżenie odporności.
W środowisku lekarskim pojawia się wiele opinii, które wskazują związek pomiędzy dioksynami w tamponach, a najczęstszymi formami występowania raka macicy. Poza tym, ani tradycyjne podpaski ani tampony nie są sterylizowane.
Według badań przeprowadzonych w latach siedemdziesiątych około 5% przypadków wystąpienia Syndromu Szoku Toksycznego kończy się śmiercią. TSS uśmiercał swe ofiary w ciągu tygodnia od wystąpienia pierwszych symptomów. Niestety wiele przypadków TSS pozostało nie wykrytych ponieważ lekarze, którzy przez całą swoją karierę zawodową mogli się z tą chorobą nie zetknąć, nie byli świadomi jej pełnego obrazu klinicznego, co powoduje stawianie wielu błędnych diagnoz w początkowym stadium choroby. Według statystyk prowadzonych w Wielkiej Brytanii rocznie rejestruje się około 40 przypadków wystąpienia choroby. Z wszystkich przypadków TSS w Anglii, 63 z nich były bezpośrednio związane z menstruacją, a kobiety stosowały tampony różnych firm i o różnej chłonności. Pięć kobiet zmarło (8%), a dziewiętnaście innych doniosło o nawrotach choroby (30%). Syndrom Szoku Toksycznego nie jest nową choroba, a Staphylococcus aureus wytwarzający toksynę TSS-1 nie jest nowopowstałym szczepem bakterii. Nowe natomiast jest zjawisko dramatycznego, w ciągu ostatnich kilkunastu lat, wzrostu zachorowań na tę chorobę, szczególnie pośród młodszych miesiączkujących kobiet.
Pomimo, że TSS jest chorobą należącą do rzadkości to jednak jest bardzo groźna, a na polskich opakowaniach informacja o skutkach ubocznych napisana jest drobnym druczkiem. Dopiero w ulotce wewnątrz opakowania wyjaśnione jest zagrożenie. Tampony produkowane w Australii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, USA czy Nowej Zelandii posiadają na opakowaniach ostrzeżenie przed TSS "Stosowanie tamponów związane jest z możliwością wystąpienia Syndromu Szoku Toksycznego. TSS jest rzadką chorobą, ale może prowadzić do śmierci".Jeśli zaobserwujesz objawy towarzyszące TSS, natychmiast usuń tampon. Natychmiastowe wyjęcie go (w 80% wypadkach) zapewnia zatrzymanie rozwoju bakterii. Zgłoś się do lekarza najszybciej jak tylko jest to możliwe i powiedz mu, że używasz tampony.
Tampony to nie tylko ryzyko wystąpienia Syndromu Szoku Toksycznego. Według badań przeprowadzonych zarówno przez przemysł produkujący tampony, jak i lekarzy wykazano, że tampony mogą być odpowiedzialne za takie schorzenia jak wysychanie błon śluzowych pochwy, oraz ich mikro i makro owrzodzenia.Ale tampony to nie tylko problemy. Według pisma „Gynecologic and Obstetrical Investigation” używanie tamponów jak również aktywność seksualna podczas miesiączki zmniejszają ryzyko wystąpienia endometriozy. Endometrioza to bardzo bolesna choroba, podczas której komórki macicy rosną na innych narządach.
Endometrioza rozwija się w następstwie przemieszczenia komórek błony śluzowej (tzw. endometrium) wyściełającej macicę przez szyjkę macicy do innych organów w jamie brzusznej, jak jajowód czy jajnik. Tkanka ta, tak jak w macicy, reaguje na zmiany poziomu hormonów w cyklu miesięcznym i cyklicznie wzrasta i degeneruje. Jest to przyczyną silnych dolegliwości bólowych, zwłaszcza przed lub w czasie miesiączki oraz z krwawieniem, stanów zapalnych, a może nawet prowadzić do bezpłodności.
Według badaczy, "obkurczanie dróg rodnych, jakie obserwuje się na zakończenie aktu seksualnego, może przyspieszać oczyszczanie macicy z krwi i śluzu i poprawiać udrożnienie szyjki macicy", a tampony mogą być, wbrew dotychczasowym poglądom, skuteczniejsze w usuwaniu wydzieliny w czasie miesiączki, używanie ich ma wyraźny wpływ na spadek ryzyka. Potwierdzają to wyniki badań. U kobiet, które stosowały wyłącznie tampony, ryzyko rozwoju endometriozy było 2,6 razy mniejsze niż u kobiet stosujących podpaski lub podpaski na przemian z tamponami. Wśród kobiet, które miały endometriozę wyłączne stosowanie tamponów odnotowano u nieco ponad 11 % kobiet, a w grupie kobiet bez schorzenia prawie u 21 % .